Ja tu sobie posiedzę spokojnie w chacie a oni niech myślą że z dżungli nadaję relację

Wpisy

  • środa, 02 listopada 2011
    • No pasaran? No pasamos!*

      Pierwszego dnia spacer po okolicy kończymy dość wcześnie. Na jednej z uliczek mieszkańcy zawracają nas dwukrotnie. Po pierwszym ostrzeżeniu (schowajcie aparaty, to niebezpieczne) wracamy do hostelu zostawiamy w nim wszystko i z pustymi kieszeniami, bez kasy, dokumentów, aparatów, kurtek nawet – ruszamy. Tak ogołoceni mijamy pierwszą blokadę troskliwych. Idziemy dalej. Mijamy zatłoczone skrzyżowanie i nagle,
      dosłownie po kilku metrach, robi się… dziwnie. Pusto. Cicho. Ciemniej jakby. Dwóch mężczyzn stojących na chodniku stanowczo każe nam zawracać. Próbuję dopytać o co chodzi, ale nie ma gadania. Jest tylko stanowcze: Zawracać, zawracać, niebezpiecznie.

      No to wracamy.

      Wracamy i zastanawiamy się ile jest prawdy w tych opowieściach o niebezpiecznej Bogocie. Bo z jednej strony tego niebezpieczeństwa się nie czuje – przynajmniej tam gdzie się zapuściliśmy. Czytałam o tym, ktoś mnie ostrzegał, ale jest to bardziej niebezpieczeństwo teoretyczne, zapisane w pamięci, ale na szczęście nie praktyczne.
      Z drugiej strony wszędzie pełno policji, żołnierzy z długą bronią, hostele są monitorowane, na niektórych płotach i balkonach domów mieszkalnych rozciągnięty jest drut kolczasty, a bogotanos troszczą się o Twoje bezpieczeństwo na każdym roku.

      Może jednak wiedzą coś więcej.

       

      *"Nie przejdą? My nie przejdziemy"

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      kaha_m
      Czas publikacji:
      środa, 02 listopada 2011 03:07
  • wtorek, 01 listopada 2011