Ja tu sobie posiedzę spokojnie w chacie a oni niech myślą że z dżungli nadaję relację

Wpis

niedziela, 12 lutego 2012

Taniec na rozżarzonych węglach

Z radością wskoczyłam z krainy przyjaznych cen i nieprzyjaznych ludzi (Boliwii) do zgoła innego kraju – Argentyny. I jak wskoczyłam, stoję, rozglądam się, a tu... AŁA, AŁA, BOLI! Argentyńskie ceny bolą. Parzą raczej. Bierzesz coś do ręki, sprawdzasz etykietę i z zaskoczeniem i strachem odrzucasz na półkę! Puszka tuńczyka – 9 zł? AUĆ!



Czuję się jak na wielkim poletku rozżarzonych węgli. Wskoczyłam z Boliwii do Salty (argentyna) – AŁA! Boli. Przeskoczyłam szybko do małej miejscowości Cafayate, mając nadzieję, że będzie lepiej. AŁA! Skok do San Agustin (jeszcze mniejsza)– PARZY! Skok do Mendoza – BOLI. Chile. O FUCK! Z obłędem w oczach szukam kryjówki, ale gdzie nie spojrzeć rozżarzone węgielki. I tak przez 2 najbliższe miesiące...

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
kaha_m
Czas publikacji:
niedziela, 12 lutego 2012 23:49